Dochodzę do siebie, ale twierdze, że zdecydowanie tego było mi trzeba. Super się bawiłam i dziękuje K. M. i M. Dzisiaj cały dzień czułam się jak nie ja, moja obecność na pomoście była raczej " dekoracyjna" ;3 A mój organizm potrzebował tyle jedzenia, że z pochłaniał jak nigdy... 0,5 frytek, tosty, bułki i inne (zawsze spoko *.*) nie miałam siły wrócić rowerem do domu, ale i tak było dobrze. Teraz chwilkę się przespałam, ominęłam mnie burza, idę coś zjeść i spać dalej. Boże... mój dzień jest dzisiaj taki emocjonujący *ha ha ha* btw. Kilka rad na przyszłość mordeczki, nie mieszajcie sernika z alkoholem ;p
Generalnie wszystko jest tak dobrze, że nie chcę zapeszać... szkoda, że tak jak teraz nie może być zawsze ;) Stwierdzam, że mam najcudowniejszą wakacyjną rodzinkę, z którą spędzanie czasu to przyjemność, za każdym razem chcę się do nich wracać ;D Niestety przeraża mnie koniec miesiąca, który jest jedną wielką niewiadomą... ale mam nadzieję, że czas spędzony z M. w Wawke da mi "pałera" i pomoże ! Wszystko dzieję się za szybko.. też to czujecie ? :< Tymczasem dobranoc.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz